Nazywam
się Diora, torchę nietypowe imię jak na kraj pochodzenia, o czym przekonała się
moja rodzicielka podczas jego wyboru.
Moja mama chciała, żebym to ja w wieku kilku tygodni zdecydowała jak chcę się nazywać. W tym celu nosiła mnie po wszystkich możliwych domach mody z konkretną nazwą. Z opowiadań wiem, że w Pradzie strasznie krzyczałam, po wejściu do Yves Saint Laurent-a, niesamowicie wierciłam się w nosidełku i byłam bardzo niespokojna. Sklep Louboutina powodował kopanie kocyka, a w Louis Vuittonie dostawałam ataku gaworzenia LLLLLLLL......... VVVVVVVVV............
Jedynym i sensownym rozwiązaniem był Dior, gdyż właśnie tam wyglądałam na odprężoną, uśmiechniętą i szczęśliwą. Sprytna mama dodała do końcówki „a” i tak powstało fajne
imię z którego jestem nawet zdowolona, choć na codzień używam całkowicie innego.
Moja mama chciała, żebym to ja w wieku kilku tygodni zdecydowała jak chcę się nazywać. W tym celu nosiła mnie po wszystkich możliwych domach mody z konkretną nazwą. Z opowiadań wiem, że w Pradzie strasznie krzyczałam, po wejściu do Yves Saint Laurent-a, niesamowicie wierciłam się w nosidełku i byłam bardzo niespokojna. Sklep Louboutina powodował kopanie kocyka, a w Louis Vuittonie dostawałam ataku gaworzenia LLLLLLLL......... VVVVVVVVV............
Jedynym i sensownym rozwiązaniem był Dior, gdyż właśnie tam wyglądałam na odprężoną, uśmiechniętą i szczęśliwą. Sprytna mama dodała do końcówki „a” i tak powstało fajne
imię z którego jestem nawet zdowolona, choć na codzień używam całkowicie innego.
W PL w
owych czasach nikt niestety nie zgodził się mnie tak ochrzcić..."bo to nie
polskie", lecz mama nie dała za wygraną. Spakowała co trzeba i już po paru
godzinach wylądowałyśmy z powrotem w kraju Diora. Tym razem na zawsze. To była
jedna z lepszych decyzji w życiu mojej matki. Gdyby została w PL zapewne
byłaby nikim.
We Francji mama zrobiła oszałamiającą karierę w świecie mody. Na tamte czasy była niczym dzisiejsza Rachel Zoe, z tą różnicą, że ona pozostawała w tyle fleszy. Na własne z resztą życzenie.
Moja
mama zdecydowanie była i jest ikoną mody.
Do dziś w tym ciepłym, szołbiznesowym bagienku krążą o niej przeróżne anegdoty i
pełne podziwu wspomnienia. Nie chcę nic
już więcej na jej temat pisać. Może tylko tyle, że to właśnie za jej przykładem
poszła Victoria nosząc swoją małą córeczkę po wszystkich salonach z nadzieją, że
tam znajdzie jej odpowiednie imię. Mała
„Siódemka” w przeciwieństwie do mnie najlepiej czuła się u Prady.
http://www.pudelek.pl/artykul/35092/harper_czuje_sie_w_butiku_prady_jak_w_domu/
http://www.pudelek.pl/artykul/35092/harper_czuje_sie_w_butiku_prady_jak_w_domu/
Gdyby
nie moja matka, pewnie nigdy nie weszłabym w świat modelingu. To ona namówiła
mnie do zmiany imienia i nazwiska, dzięki czemu nasza „utajona współpraca”, ale
przede wszystkim jej wpływy pozwoliły mi wejść w to środowisko. Niestety,
dociekliwi papparazzi po kilku latach wyczaili nasze powiązania i szybko okazało
się kim jestem naprawdę. Niczego to jednak w moim życiu nie zmieniło, ponieważ
mówiąc w skrócie byłam już na samym szczycie.
A kiedy jest ktoś na samym szczycie, pozostaje co?....
zejście w dół.....
w moim przypadku przykład sinusiody sprawdził się w 100%. I to wcale nie dlatego, że nie otrzymywałam owocniejszych ofert współpracy, wcale nie.
W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to całe życie na szczycie w blasku fleszy, szpanerstwa, vipowych snobów, tak naprawdę nie ma żadnego sensu.
Postanowiłam zerwać z tym wszystkim i zacząć wszystko od nowa.....
A kiedy jest ktoś na samym szczycie, pozostaje co?....
zejście w dół.....
w moim przypadku przykład sinusiody sprawdził się w 100%. I to wcale nie dlatego, że nie otrzymywałam owocniejszych ofert współpracy, wcale nie.
W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to całe życie na szczycie w blasku fleszy, szpanerstwa, vipowych snobów, tak naprawdę nie ma żadnego sensu.
Postanowiłam zerwać z tym wszystkim i zacząć wszystko od nowa.....
Jeżeli
macie ochotę czytać mój "virtualny pamiętnik", zapraszam. Mam nadzieję, że nudno nie będzie.
Koniec
na dziś.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz