poniedziałek, 8 października 2012

Pierwsza Sesja ::...




i....pierwszy sukces na skalę światową. I umówmy się ... protekcja mamy nie ma z tym nic wspólnego. Gdyby nie botox to nawet znajomości z samym Lagerfeldem na nic by się nie zdały.

Wracając do sesji:

Nakład pierwszego czasopisma z moją sesją zdjęciowąrozszedł się jak żarcie sypnięte wygłodzonym piraniom. Jeszcze tego samego dnia przyszły następne propozycje. Oczywiście wybrałam tylko najlepiej płatne. Po co się przemęczać?. W przeciągu tygodnia moje zdjęcia zdobiły nie tylko okładki luxusowych czasopism lecz również billbordy i ściany galerii na całym niemal świecie (nieliczne z nich na fotach poniżej).
Z dnia na dzień stałam się rozpoznawalna. Idąc ulicątłumy uniemożliwiały mi przejście. Każdy chciał mieć mój autograf. To było koszmarne i intrygujące zarazem. W przeciwieństwie do innych dobrze wiedziałam z czym wiąże się bycie osobą publiczną. Bo w życiu nie ma nic za darmo. Coś za coś. Taka reguła! Wystarczy przestrzegać zasad i mieć marzenia, a wtedy nawet gwiazda na deptaku w L.A. może być Twoja.

Najlepsze (a może najgorsze?) jednak było dopiero przede mną, ale o tym nie dzisiaj.
Cdn......









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz