Nie wiem czy
zauważyliście, ale od jakiegoś czasu większość
gwiazd show bizu jest z czymś kojarzona. Lindsay z odwykiem i aresztem pomimo, że jest nawet
niezłą aktorką, piękne loki są wizytówką naszej projektantki mody, dłubanie w nosie wypromowała dla siebie
Britney, większość replik zdążyła opatentować
Doda, gigantycznie długie stopy są wizytówką Paris, a kozetkę z oparciem
przykleiła do siebie Mariah, no gdzie nie spojrzysz wszystko zaklepane, do
każdego podłączone ... nawet po Absinthe pomysłów brak!
Jedyny ratunek – Agencja ds. Wizerunku....i to był najgorszy pomysł na jaki kiedykolwiek dałam się nabrać.
Ale po kolei.....
Zamiast kozetki
doczepili do mnie parkę zminiaturyzowanych, uroczych szczeniaków z czterema
łapami każdy. Warunek: muszą być zawsze przy mnie, ubrane w ekskluzywne ubranka
od Hermesa w torbie i ze smyczą od LV.
Na początku
pomysł wydał mi się dość fajny bo choć na krzyżu raczej nie odważę się dla nich
zawisnąć to kocham je ponad wszystko i dużo dla nich robię, ot tak od siebie
bez nagłaśniania sprawy. Więc niech sobie w tej torbie ze mną spacerują
pomyślałam.
Jednak już po
paru dniach doszłam do wniosku, że to wcale nie jest dobre ani dla mnie ani dla
tych psiaków. Sama nie wiem, kto bardziej się w tej całej pokazówie męczył,
więc obstawiam psy.
Kiedy wróciłam do
agencji z reklamacją otrzymałam do kompletu opiekunkę. Ten pomysł miał być
dodatkowym strzałem w dziesiątkę, ponieważ nawet Hiltonówna oprócz ekskluzywnej
ala budy repliki swojej willi nie była w
stanie wymyśleć dog-sitterki dla swoich czworonogów.
Ponownie
posłuchałam i ponownie dałam się nabrać! Papparazzi śledzili nas przez 24/7 i
wcale nie chodziło tu bynajmniej o mnie czy moje czworonogi, lecz o opiekunkę
karaluchów. W przeciągu kilku dni dziewczyna stała się odkryciem roku i można
ją było podziwiać w każdym brukowcu.
Chodziło o
promocję dziewczyny...
W tym świecie
naprawdę nie można nikomu ufać. Każdy myśli tylko o sobie, zero skrupułów,
żadnych zahamowań. Przez cały czas nieczyste gierki. Liczy się tylko kasa i
sława. Nic dziwnego, że słabi psychicznie nie wytrzymują presji.
PS: psy są pod
opieką mojej mamy, czują się znakomicie i są szczęśliwe. Torby, smycze i ubranka od Hermesa i innych
L... V... zostały sprzedane na eBayu.
Cdn....
"Ratując jednego psa, nie zmienimy świata...ale świat zmieni się dla tego jednego psa".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz