wtorek, 9 października 2012

Pierwszy bankiet ::...





Bycie na topie kojarzy się z wystawnymi bankietami, wpływowymi, znanymi i kasiastymi, gdzie alkohole z najwyższych półek leją się strumieniami, a ścieżki „białej damy” wciąga się bez opamiętania zrulowaną stu-dolarówką. Do tego suto zastawione stoły na których oprócz standardowej „Belugi” królują najdziwniejsze potrawy o wyrafinowanych smakach, przyrządzane przez najlepszych kucharzy świata.


Ale żeby było jaśniej...alkohole są i owszem, ale wcale nie z najwyższych półek ponieważ takowych w żadnym tradycyjnym sklepie po prostu nie sprzedają. Tu przede wszystkim rządzą takie trunki jak: Absinthe, Hennessy, Jonnie Walker Gold Label, 18-letnia SUNTORY Malt Yamazaki, DELAMAIN- Pale & Dry XO Double Magnum & Pouring Cradle – Cognac czy czysta włoska od Roberto Cavalli. Wśród szampanów zdecydowanym topem jest CRISTAL ROSE od Louisa Roedera.

Scieżki wciąga sięnie 100 lecz 1000$ banknotami. Na wszystkie te łakocie niektórzy patrzą wręcz z obrzydzeniem, bo spójrzmy prawdzie w oczy....ile tego wszystkiego może taki wypchany kasą przciętniak wpierdolić???


Zarówno mój pierwszy jak i pozostałe tego typu eventy niczym oprócz lokalizacją i wystrojem zarówno sal jak i uczestników się nie różniły. Wszędzie natomiast te same zazwyczaj mordy bywalców, wyuczone pozy, przyklejone uśmiechy i jeden wielki szpan.

 












A tymczasem na talerzach modelek.........






                          





 
 
 
 
 
Koniec o żarciu
cdn.............

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz